Stres, który dominuje naszą codzienność

Dlaczego reagujemy różnie i co możemy zrobić, aby odzyskać balans?

Stres jest naturalną częścią życia. Towarzyszy nam podczas wyzwań, zmian, trudnych decyzji i codziennych obowiązków. W zdrowej dawce pomaga działać, mobilizuje i wspiera koncentrację. Jednak kiedy trwa zbyt długo to zaczyna nas zmieniać. Wpływa na nasze emocje, zachowania, na sposób myślenia i radzenia sobie. Co ważne, nie wszyscy reagujemy na stres w taki sam sposób. Różnimy się biologicznie, temperamentem, historią życia, a także tym, czy mamy wokół siebie wspierających ludzi.

W tym artykule opowiem o tym, jak przewlekły stres wpływa na nasze zachowania oraz dlaczego jedni przeżywają go intensywniej niż inni. Znajdziesz tu również historie trzech kobiet, które w pewnych momentach życia pozwoliły, by stres przejął nad nimi kontrolę i o tym, co zrobiły, aby odzyskać równowagę.

Kiedy stres trwa zbyt długo, zmienia nasze zachowanie.

Najłatwiej zauważyć stres w emocjach. Ale jego najgłębszy wpływ często ujawnia się w tym, jak zaczynamy działać. Zmiana w motywacji i spadek energii.

W długotrwałym stresie mogą pojawiać się:

  • trudności z podejmowaniem decyzji,
  • brak energii,
  • utrata radości z rzeczy, które wcześniej sprawiały przyjemność,
  • poczucie przytłoczenia nawet małymi zadaniami.

To nie lenistwo, ale naturalny efekt przeciążenia układu nerwowego.

Historia Marty*. Perfekcjonistka, która nagle straciła siły.
Marta, trzydziestokilkuletnia menadżerka, zawsze była aktywna i zaangażowana. Jednak po kilku miesiącach pracy pod presją terminów zaczęła tracić zapał i energię. Zauważyła, że siedzi nad projektem godzinę, zanim w ogóle zacznie. Decyzje, które wcześniej zajmowały jej chwilę, teraz wymagały długiego analizowania.
„Najgorsze było to, że czułam pustkę w głowie, straciłam moją kreatywność, moje wizje.”- mówiła.

Dopiero kiedy trafiła na warsztat dotyczący stresu, zrozumiała, że jej organizm nie odpoczywał od miesięcy. Wprowadziła drobne zmiany: 20 minut spaceru dziennie, jeden wolny wieczór w tygodniu bez ekranu, krótkie praktyki oddechowe. Po kilku tygodniach powoli zaczęła odzyskiwać motywację.
Impulsywność i drażliwość

Przeciążony stresem mózg działa inaczej. Ośrodki związane z emocjami są nadaktywne, a te odpowiedzialne za logiczne myślenie przeciążone.
Dlatego osoba zestresowana może reagować gwałtowniej, mieć mniej cierpliwości, szybciej wpadać w złość lub frustrację oraz trudniej panować nad impulsywnymi reakcjami.
To sygnał, że organizm działa w trybie alarmowym.
Zachowania unikowe „ucieczka w nicnierobienie”

Kiedy stres trwa zbyt długo, zaczynamy unikać źródeł napięcia.
Może to być odkładanie zadań, unikanie rozmów, izolowanie się, i „emocjonalne znikanie” czyli brak zaangażowania i obojętność.
Dla wielu osób pojawia się też ucieczka w substancje lub zachowania, które chwilowo dają ulgę: alkohol, papierosy, jedzenie, gry, przewijanie telefonu, seriale.
Dają natychmiastowe ukojenie, ale w dłuższej perspektywie wzmacniają stres ponieważ po gwałtownym wyrzucie dopaminy, następuje szybki spadek, który zwiększa napięcie i to często ze zdwojoną siłą. Wówczas mózg domaga się kolejnych bodźców.

Historia nr 2: Asia*  „Zniknęłam, bo nie umiałam inaczej”

Asia, krótko przed trzydziestką, pracowała w dynamicznym środowisku, w którym zawsze projekt poganiał projekt. Przez długi czas świetnie sobie radziła, odnosiła sukcesy. Z czasem zauważyła że jej ciało zaczyna reagować szybciej niż głowa. Serce przyspieszało na dźwięk powiadomień, a każdy nowy mail wywoływał napięcie w brzuchu. Z początku bagatelizowała to. Tłumaczyła sobie, że „to tylko gorszy dzień”. Jednak tych „gorszych dni” zaczęło być coraz więcej. Najpierw zaczęła odkładać sprawdzenie skrzynki mailowej o godzinę, potem o dwie. Z czasem na cały dzień. Gdy telefon dzwonił, udawała, że go nie słyszy albo mówiła sobie, że oddzwoni później.
Zaczęła też chować się w pracy przed ludźmi, wybierała miejsca, gdzie nikt nie podchodził z pytaniami. A gdy ktoś przychodził, nagle musiała pilnie wyjść. Im bardziej była przeciążona, tym silniej działał mechanizm ucieczki.

Po powrocie do domu uciekała w telefon i seriale, bo tam nikt niczego od niej nie chciał. Telefon stawał się jej schronieniem, chwilową ulgą od presji. Jednak im częściej uciekała, tym większy chaos czekał ją następnego dnia, nieprzeczytane wiadomości, zaległe zadania i narastające poczucie winy.

Przełom nastąpił, gdy zauważyła, że unikanie przynosi jeszcze większy stres. Opwiedziała o tym w rozmowie z terapeutką, od której usłyszała jedno zdanie: „Unikanie to być może Twoja reakcja obronna, nie słaby charakter”. 

Zaczęły pracować od bardzo małych kroków. Najpierw krótkiego kontaktu z zadaniami, takimi jak przejrzenie kilku maili czy wykonanie najprostszej czynności. Gdy to stało się łatwiejsze, Asia stopniowo wracała do trudniejszych obowiązków, ucząc się dawkować napięcie i odzyskiwać poczucie wpływu. Dzięki temu krok po kroku zaczęła czuć, że znów panuje nad sytuacją.Oprócz tego uczyła się stosować proste techniki pracy z ciałem i oddechem regulujące układ nerwowy. Dowiedziała się też jak zatrzymywać automatyczne myśli typu „nie dam rady”, „znowu zawiodę”, i zamieniać je na bardziej realistyczne i jednocześnie wspierające.
Z czasem zauważyła, że jej ciało reaguje spokojniej, a kontakt z zadaniami nie wywołuje już tak gwałtownego napięcia i reakcji ucieczkowej.

 Dlaczego każdy z nas reaguje inaczej?

Choć stres dotyka wszystkich, to jego intensywność i sposób przeżywania są bardzo indywidualne.

Jest coś takiego jak biologiczna podatność. Każdy człowiek ma unikalną wrażliwość układu nerwowego. Jedni reagują szybciej, mocniej i potrzebują więcej czasu, aby wrócić do równowagi.
Inni pobudzają się wolniej i szybciej uspokajają. To nie jest kwestia „słabości”. To kwestia wrodzonych różnic.

To, jak łatwo odczuwamy niepokój, napięcie czy pobudzenie, w dużej mierze wynika też z temperamentu.

Osoby o temperamencie lękowym częściej odczuwają stres i silniej reagują na trudne sytuacje.

Osoby o temperamencie mało reaktywnym emocjonalnie lepiej znoszą napięcie i rzadziej interpretują bodźce jako zagrożenie.

Te różnice są częściowo biologiczne, częściowo kształtowane przez środowisko.

Wczesne doświadczenia też nas kształtują. Dzieciństwo ma ogromne znaczenie.
Osoby, które doświadczyły w młodym wieku: przemocy, zaniedbania, chaosu emocjonalnego, braku stabilności, często mają w dorosłości niższą odporność psychiczną. Ich układ nerwowy nauczył się działać w trybie zagrożenia.

Historia Ewy*  „Ten stres był we mnie od zawsze”

Ewa miała 41 lat, kiedy po raz pierwszy usłyszała, że jej reakcje na stres są bardziej intensywne, bo jej układ nerwowy „pamięta” trudne dzieciństwo.

Przez lata zmagała się z nadmiernym napięciem, wyczerpaniem i wrażliwością na krytykę. Zawsze oceniała siebie surowiej niż innych. Dopiero kiedy połączyła swoje dorosłe reakcje z dziecięcymi doświadczeniami, poczuła ulgę bo zrozumiała, że nie jest „przewrażliwiona”, zrozumiała że jej ciało nauczyło się działać w trybie alarmowym, a nie w trybie spokoju i poczucia bezpieczeństwa.

Podczas terapii Ewa zaczęła pracować nad regulacją układu nerwowego poprzez techniki oparte na uważności, ćwiczenia oddechowe i świadome rozpoznawanie sygnałów z ciała.

Ewa pracowała również metodą Time Line Therapy, która pozwoliła jej dotrzeć do zapisanych w ciele emocji z przeszłości. Pod okiem terapeutki wracała na swojej „linii czasu” do najwcześniejszych momentów, w których jej ciało nauczyło się reagować napięciem i zagrożeniem. Podczas tych sesji uczyła się uwalniać dawne emocje, szczególnie lęk, złość i bezradność tak, aby przestały wpływać na jej teraźniejsze reakcje.

Po pracy z Time Line Therapy® Ewa mówiła, że czuje się lżej, jakby zdjęto jej z ramion ciężar, który nosiła od lat. Zauważyła, że szybciej uspokaja się w trudnych sytuacjach, a stres nie wywołuje już w niej automatycznych, gwałtownych reakcji.

Po kilku miesiącach zauważyła, że łatwiej jej uspokoić napięcie, rzadziej reaguje gwałtownym stresem, a codzienne trudności przestają wywoływać w niej natychmiastowy „alarm”. Dzięki temu zaczęła doświadczać większej stabilności 

emocjonalnej i poczucia bezpieczeństwa.

 Wsparcie społeczne – największy bufor przed stresem

Badania i doświadczenie pokazują jasno:
posiadanie bezpiecznych, wspierających relacji chroni przed negatywnymi skutkami stresu.

Bliscy, którzy słuchają, nie oceniają, okazują życzliwość, dają poczucie bezpieczeństwa,

obniżają fizjologiczny poziom stresu i skracają czas powrotu do równowagi.

Ale kluczowe jest to, jakie to są relacje. Nie każde otoczenie działa wspierająco.
Relacje pełne krytyki, obojętności, rywalizacji czy emocjonalnej niestabilności działają odwrotnie nasilając napięcie. Dlatego tak ważne jest, żeby świadomie dobierać towarzystwo, otaczać się ludźmi, przy których czujemy się spokojniej, a nie bardziej spięci.

Podsumowując stres zmienia, ale możemy odzyskać równowagę.

Przewlekły stres wpływa na: emocje, zachowania, sposób myślenia, wybory, zdrowie.

Jednak to, jak bardzo nas dotyka, zależy od wielu czynników: naszej biologii, temperamentu, historii życia i jakości relacji.

Nie mamy wpływu na wszystko, ale mamy wpływ na bardzo wiele.

Możemy:

  • uczyć się rozpoznawać sygnały przeciążenia,
  • szukać wsparcia,
  • budować zdrowe relacje,
  • wprowadzać małe, codzienne praktyki regulujące układ nerwowy,
  • zadbać o odpoczynek i własne granice,
  • pracować nad zmianą tego w jaki sposób do siebie mówimy.

Najważniejsze jest by nie ignorować sygnałów, które wysyła nam ciało.
Im szybciej zareagujemy, tym większa szansa, że stres nie przejmie nad nami kontroli.

Warto pamiętać, że nawet jeśli przez długi czas żyliśmy w napięciu i stresie, zawsze możemy nauczyć się nowych sposobów radzenia sobie z nim i krok po kroku tworzyć przestrzeń, w której jest miejsce na spokój, energię i lepsze samopoczucie.

A jeśli w pewnym momencie poczujemy, że nie poradzimy sobie sami, to właśnie wtedy, wsparcie drugiego człowieka potrafi stać się tym, co zmienia najwięcej. 

Nie musimy mierzyć się ze stresem w pojedynkę.

* Imiona kobiet zostały zmienione.

Może kolejny?

Bycie smutnym jest ok.

Odruchową reakcją i przejawem ludzkiej empatii jest współodczuwanie. W szczególności gdy ktoś jest smutny lub płacze. Jest to atawistyczny odruch, który ma nas

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *