Dlaczego tak wiele rozmów nie działa?  I jak to zmienić.

Komunikacja to nie jest umiejętność mówienia.
To jest zdolność tworzenia przestrzeni, w której obie strony mogą się spotkać.
Mamy wówczas spotkanie dwóch perspektyw, dwóch temperamentów, dwóch historii.  A także dwóch układów nerwowych.
I dopiero kiedy zaczynasz to rozumieć twoje relacje stają się dojrzalsze, łatwiejsze i bardziej świadome.
Poniżej znajdziesz koncepcję komunikacji, która nie opiera się na technikach, lecz na świadomości i intencji. To warstwa, która ma moc przekształcania nie tylko rozmów ale przede wszystkim relacji.

Ludzie reagują nie na to, co mówisz tylko na to, kim jesteś, kiedy to mówisz.

To zdanie jest fundamentem komunikacji.
Można używać najłagodniejszych słów, ale jeśli Twój wewnętrzny stan jest napięty, zraniony, obronny lub nieobecny, to Twój rozmówca nieświadomie, instynktownie to poczuje, niezależnie od słów.
Z drugiej strony nawet trudne treści mogą być dobrze przyjęte, jeśli wypływają ze spokoju, ugruntowania i wewnętrznej klarowności. W takim stanie nawet wymagające komunikaty stają się konstruktywne i bezpieczne.
Ludzie reagują przede wszystkim na:

  • ton, w jakim mówisz,
  • energię emocjonalną w Twoim głosie,
  • postawę ciała,
  • intencję, którą niosą Twoje słowa,
  • wewnętrzny stan, z którego wychodzisz do rozmowy.

Profesjonalizm, dojrzałość i skuteczność komunikacji zaczynają się nie od słów ale od regulacji siebie. Od tego, by wejść w dialog z miejsca ciekawości, a nie napięcia.
Z miejsca kontaktu, a nie reaktywności.

W relacjach nie porozumiewają się dwie osoby. Porozumiewają się ich systemy nerwowe.

Co to dla nas znaczy? Rozmowy nie dzieją się tylko na poziomie logicznym, one dzieją się również na poziomie somatycznym, emocjonalnym i podświadomym.
Jeśli ktoś mówi do Ciebie z miejsca pośpiechu, napięcia lub presji, a Twój system nerwowy odbiera to jako zagrożenie rozmowa nie będzie płynna.
Nie będzie to konflikt, ale raczej rozminięcie, subtelny brak synchronizacji, poczucie „nie do końca mi tu dobrze”.
To dlatego rozmowy czasem nie wchodzą, mimo że temat jest błahy.
Bo jedno z Was mówi, ale drugie w tym czasie reguluje się wewnętrznie.
Dojrzała komunikacja zaczyna się od:

  • przywrócenia sobie spokoju,
  • uziemienia,
  • kontaktu z ciałem,
  • świadomego wejścia w rozmowę.

Jeśli obie strony zadbają o swój stan to dialog staje się miękki, naturalny i płynny.

Większość konfliktów nie wynika z różnicy zdań. Wynika z różnicy potrzeb.

I to jest klucz.
Na powierzchni widać słowa:
„Nie zgadzam się.”, „Dlaczego tak robisz?”, „Co Ty wymyślasz?”
Ale pod spodem prawdziwy materiał rozmowy to są potrzeby, które nie zostały wyrażone lub usłyszane.
To, co ludzie zwykle mówią, to tylko logiczna warstwa.
To, co naprawdę nimi porusza, to:

  • potrzeba bycia ważnym,
  • potrzeba bycia wziętym pod uwagę,
  • potrzeba wpływu,
  • potrzeba bezpieczeństwa,
  • potrzeba przewidywalności
  • potrzeba jasności,
  • potrzeba autonomii,
  • potrzeba bliskości,
  • potrzeba szacunku,
  • potrzeba informacji,
  • potrzeba przestrzeni.

W związku różnica zdań często dotyczy drobiazgów, ale potrzeby są bardzo realne.

Przykład:
Ona: „Dlaczego wróciłeś tak późno?”
On słyszy: „Robię coś źle.”
A ona czuje: „Potrzebuję więcej obecności, bliskości.”
A gdyby powiedziała tak:
Ona: „Chciałabym, żebyś wracał wcześniej, potrzebuję abyśmy spędzili ze sobą więcej czasu, przy Tobie jest mi przyjemniej.”

Jak sądzisz jak On by się wtedy poczuł?

W pracy:
Szef mówi: „To trzeba poprawić.”
Pracownik słyszy: „Nie jestem wystarczający.”
A szef czuje: „Potrzebuję lepszej jakości, bo odpowiadam za projekt.”
Pracownik (zamiast interpretacji „jestem nie wystarczający”):
„Jasne, mogę to zrobić. Żeby poprawić sensownie możesz powiedzieć, na czym dokładnie Ci zależy?”

Gdy rozmawia się o potrzebach, logika przestaje być polem walki. Zaczyna się współpraca.

Największe blokady komunikacji powstają nie w rozmowie, ale w naszej głowie.

To, co rujnuje dialog, to nie słowa drugiej osoby tylko nasze interpretacje, które dzieją się zanim cokolwiek powiemy.
Najczęstsze z nich:

  • Myślenie za drugą osobę. „Na pewno miał na myśli to…”
  • Czytanie w myślach. „Ona uważa, że się nie staram.”
  • Zmienianie tonu w głowie. Neutralne zdanie brzmi jak pretensja.
  • Filtry z przeszłych doświadczeń. „On zawsze…”, „Ty nigdy…”
  • Emocjonalne domysły. „Skoro tak powiedział, to na pewno jest na mnie zły.”

W efekcie reagujemy nie na to, co ktoś powiedział, tylko na to, co nasz wewnętrzny narrator dopowiedział.
Dojrzała komunikacja polega na tym, żeby zadawać pytania zamiast zgadywać. Weryfikować zamiast interpretować i sprawdzać, zamiast tworzyć scenariusze.
Jedno proste zdanie potrafi uratować relację:

„Czy ja dobrze rozumiem, że…?”

Prawdziwa komunikacja zaczyna się dopiero wtedy, kiedy przestajesz chcieć „wygrać rozmowę”, a zaczynasz budować połączenie.
W relacji nie chodzi o to czy jest zgoda, identyczne myślenie oraz mówienie „masz rację”. Prawdziwe połączenie to gotowość, by się spotkać bez potrzeby udowadniania, bez walki o przewagę, bez lęku że stracisz twarz.
To moment, w którym słuchasz nie po to, by odpowiedzieć ale po to, by zrozumieć.
I mówisz nie po to, by wygrać ale po to, by być w kontakcie. Wtedy rozmowy stają się spokojniejsze, bardziej rzeczowe, bardziej dojrzałe, bardziej partnerskie, bardziej odpowiedzialne emocjonalnie, bardziej konstruktywne, bardziej ludzkie.

PRZYKŁADOWE DIALOGI

Związek  „Nie chodzi o to, co mówisz, ale z jakiego miejsca mówisz.”
Ona:
„Chciałabym porozmawiać, ale zanim zaczniemy, potrzebuję dosłownie minuty, żeby złapać oddech. Chcę być tu z Tobą naprawdę, a nie w emocjach, które przyniosłam z dnia.”
On:
„Dzięki, że to mówisz. Daj znać, kiedy będziesz gotowa.”

Rozmowa na poziomie potrzeb, nie zarzutów
Koleżanka:
„Znowu nie odpisałaś cały dzień.”
Ty:
„Widzę, że to dla Ciebie ważne. Powiedz proszę, czego najbardziej potrzebujesz. Kontaktu, informacji, czy poczucia, że jestem blisko?”

Kiedy druga osoba brzmi ostro, ale Ty nie napędzasz spirali napięcia
On:
„Dlaczego znowu tego nie zrobiłaś?!”
Ty (bez reaktywności):
„Słyszę dużo emocji w Twoim głosie. Chciałabym zrozumieć, co najbardziej Cię w tej sytuacji poruszyło.”

Kiedy chcesz mówić o sobie, nie o drugiej osobie
Ty:
„Kiedy wychodzisz bez słowa, czuję niepewność. Moja potrzeba to jasność i poczucie, że jestem brana pod uwagę. Czy możemy umawiać się, że dajesz mi krótką informację przed wyjściem?”
On:
„Jasne. Dzięki, że powiedziałaś, nie zdawałem sobie sprawy że tak się czujesz.”

Konfrontacja bez agresji
Ty:
„Zauważyłam, że dwa razy przerwałeś mi na spotkaniu. Chciałabym móc kończyć myśli. Czy możemy na to zwrócić uwagę przy kolejnych rozmowach?”
On:
„Masz rację, zrobiłem to. Dzięki, że mówisz to spokojnie, a nie z pretensjami.”

Połączenie zamiast wygranej
Ty:„W tej rozmowie nie zależy mi na tym, żeby przekonać Cię do mojej racji. Chciałabym nas zrozumieć. Opowiesz, co jest dla Ciebie najważniejsze w tej sytuacji?
Druga osoba:
„Doceniam to podejście. Najbardziej zależy mi na poczuciu bezpieczeństwa i wspólnym planie.”

Jeśli chcesz zakomunikować granicę bez agresji
Ty:
„Potrzebuję, abyśmy rozmawiali spokojniej. Jeśli ton rozmowy się podnosi, robi się nieprzyjemnie. Czy możemy wrócić do tematu, kiedy będziemy w lepszym stanie?”

Może kolejny?

Bycie smutnym jest ok.

Odruchową reakcją i przejawem ludzkiej empatii jest współodczuwanie. W szczególności gdy ktoś jest smutny lub płacze. Jest to atawistyczny odruch, który ma nas

Stres, który dominuje naszą codzienność

Dlaczego reagujemy różnie i co możemy zrobić, aby odzyskać balans? Stres jest naturalną częścią życia. Towarzyszy nam podczas wyzwań, zmian, trudnych decyzji

2 komentarze

  • Pani Justyno dziekuje za podpowiedzi dotyczace dialogu z rozmowcą. To niby takie proste a jednak samej bardzo trudno mi sformułowac pewne zdania tak by nie budzic złosci niecheci czy niezrozumienia, nie zranic drugiego człowieka. Nie potrafię tez zobaczyc jakie miewam zamiary i intencje podprogowe, ktore moze odbierać przez partner dialogu.

    1. Dziękuję za ten komentarz, doceniam Pani szczerość i refleksję.
      Myślę że to zupełnie naturalne, że formułowanie zdań w sposób, który nie rani i nie budzi oporu, bywa trudne. Większość z nas nie uczyła się świadomej komunikacji, tylko jakoś sobie radziła z bieżącymi sytuacjami.
      To że Pani o tym pisze, już pokazuje otwartość i gotowość do lepszego zrozumienia intencji.
      To jest dużym krokiem. Komunikacja to proces, nie chodzi o perfekcję, tylko o coraz większą uważność na to, z jakiego miejsca mówimy.
      Może pomóc jedno proste pytanie „Z czym ja właściwie wchodzę w tę rozmowę?
      Kilka sekund zatrzymania może dużo zmienić. Im więcej zwracamy się do siebie samych, pytając:„co czuję? czego bym chciała? czego się boję?” sprawia że wewnętrzne sygnały stają się coraz bardziej czytelne. Praktykowanie i ciekawość tego co jest głębiej, myślę że będzie dobrym kolejnym krokiem w rozwijaniu jakości dialogu. Serdecznie pozdrawiam.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *