W świecie miliona możliwości
Żyjemy w czasach, w których wybór ścieżki zawodowej przypomina czasem przeglądanie seriali na Netfliksie — wszystko kusi, wszystko wygląda interesująco, ale po godzinie… dalej nie wiemy, co wybrać. Niektórzy mają tak przez całe życie — co chwilę nowy pomysł, nowe „to jest to!”, ale żadnego trwałego działania za tym nie idzie. Dlaczego?
Bo w świecie nieograniczonych możliwości brakuje kompasu. A tym kompasem może być właśnie znajomość własnych mocnych stron.
Nie chodzi o modne testy czy chwilowe inspiracje z Instagrama. Chodzi o wewnętrzne zrozumienie, co naprawdę daje nam energię, co umiemy robić dobrze i w jaki sposób możemy to wykorzystać, by przynosiło wartość – i nam, i światu.
Metoda Jeża – mniej, ale lepiej
Jim Collins, autor bestsellera Good to Great, przez kilka lat badał firmy, które osiągnęły ponadprzeciętne wyniki. Odkrył, że łączy je jedno: umiejętność skupienia się na tym, co robią najlepiej, z pasją i efektem ekonomicznym. Nazwał to Metodą Jeża, opierając się na znanej metaforze: „Lis wie wiele rzeczy, ale jeż wie jedną wielką rzecz”.
Zasada Jeża opiera się na trzech pytaniach:
- W czym jesteś najlepszy?
- Co kochasz robić?
- Za co zapłaci Ci rynek?
Odpowiedź, która łączy te trzy obszary, to Twoja strefa geniuszu – miejsce, w którym nie tylko możesz odnieść sukces, ale też znaleźć sens i spełnienie.
Wykorzystanie metody Jeża w praktyce coachingowej
Janek przyszedł na coaching trochę zmęczony. Nie fizycznie – on był zmęczony ciągłym poszukiwaniem siebie. Co tydzień miał nowy pomysł: raz chciał być programistą, innym razem marzył o wywiadach z ludźmi o szczęściu, potem o pracy w administracji. – „Mam za dużo pomysłów. A może ja po prostu nie nadaję się do żadnej konkretnej roli?” – powiedział podczas jednej z sesji, spuszczając wzrok.
W jego oczach była ogromna potrzeba działania, ale też niepokój. Janek chciał czuć, że to, co robi, ma sens i zostawia ślad. Nie szukał pracy „dla pieniędzy” – szukał czegoś, co da mu energię.
Zaczęliśmy pracę z metodą Jeża. Krok po kroku układaliśmy puzzle:
- W czym jest dobry? – analityczne myślenie, tłumaczenie skomplikowanych rzeczy prostym językiem, kontakt z dziećmi.
- Co kocha robić? – grać w szachy, prowadzić rozmowy, uczyć.
- Gdzie jest rynek? – edukacja pozalekcyjna, zajęcia w szkołach, rozwój dzieci.
I wtedy „kliknęło”. Janek zrozumiał, że nie musi od razu budować imperium. Może po prostu… zacząć uczyć dzieci gry w szachy w szkole swoich dzieci. Tak zrobił. Oczy mu się zaświeciły, gdy opowiadał, jak dzieciaki zaczęły z nim rozmawiać i czekać na kolejne spotkanie.
To nie była jeszcze jego „wielka kariera”. Ale to był początek drogi zgodnej z jego tożsamością. A to, w coachingu kariery, jest bezcenne.
Dlaczego warto znać swoje mocne strony – i co się dzieje, gdy ich nie znamy?
Pytanie o mocne strony nie jest coachingowym sloganem. To pytanie o to, kim jesteśmy, gdy działamy w zgodzie ze sobą. Gdy mamy w sobie lekkość, zaangażowanie, chęć – nawet wtedy, gdy zadanie wymaga wysiłku. Ale skąd właściwie wiemy, że warto znać swoje mocne strony? To nie moda. To nauka.
Już w latach 50. XX wieku psychologia zaczęła zauważać, że ludzie nie tylko chcą unikać cierpienia – oni też chcą żyć dobrze. Ale dopiero w latach 90. psychologowie tacy jak Martin Seligman czy Donald Clifton zaczęli pytać: co sprawia, że ludzie rozkwitają?
Nie chodziło im o pozytywne myślenie. Chodziło o poczucie sensu, sprawczości, zaangażowania – o to, jak żyć i pracować tak, żeby nie gasnąć w środku. I wtedy pojawił się kluczowy element: świadomość własnych mocnych stron.
Kiedy nie znasz swoich mocnych stron…
…życie zawodowe przypomina czasem próbę tańca w za ciasnych butach. Teoretycznie idziesz do przodu, ale z każdym krokiem rośnie dyskomfort. Możesz mieć umiejętności, nawet sukcesy – ale wewnątrz czujesz pustkę. Bo robisz coś, co „trzeba”, a nie to, co karmi Twoją tożsamość.
Brak świadomości własnych zasobów często prowadzi do zmęczenia, frustracji, wypalenia. Czasem nawet zaczynamy myśleć, że „coś jest z nami nie tak”, bo nie umiemy się dopasować. A może… po prostu nie rozumiemy, kim jesteśmy w naszym najlepszym wydaniu?
Jak odkryć swoje mocne strony? Dwa podejścia, dwa języki, jedna prawda
Dziś mamy dostęp do narzędzi, które pomagają spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Wśród nich dwa wyróżniają się szczególnie: CliftonStrengths (znany jako test Gallupa) i VIA Character Strengths. Choć oba opierają się na badaniach naukowych, różnią się tym, na jakim poziomie nas opisują.
🔷 Gallup CliftonStrengths – mapa Twojego działania
Test Gallupa jest jak precyzyjna mapa – pokazuje jak działasz, gdzie płynie Twoja energia, jak podejmujesz decyzje, co jest Twoją naturalną strategią. Mówi o talentach, które są Twoimi wzorcami myślenia, działania i emocji – unikalnym układem, którego nie ma nikt inny.
Jeśli masz talent „Empatia”, to prawdopodobnie intuicyjnie wyczuwasz emocje innych. Jeśli „Uczenie się”, to poznawanie nowych rzeczy daje Ci naturalny zastrzyk energii. A jeśli „Osiąganie”, to satysfakcja przychodzi, gdy wiesz, że coś zostało zrobione – nie tylko zaplanowane.
Ten test jest szczególnie ceniony w środowisku zawodowym: korzystają z niego liderzy w firmach takich jak Google, LinkedIn czy Accenture, a także zespoły HR i menedżerowie, którzy chcą tworzyć zespoły nie przez dopasowanie stanowisk, ale przez dopasowanie talentów.
Gallup pomaga zrozumieć, dlaczego w pewnych zadaniach czujesz przepływ, a w innych – tylko wyczerpanie. I daje konkretne wskazówki, jak z tym pracować – samodzielnie lub z coachem.
🔶 VIA Character Strengths – kim jesteś, gdy jesteś sobą?
Z kolei VIA Character Strengths to narzędzie z nurtu psychologii pozytywnej, które nie pyta o to, jak działasz. Pyta o coś bardziej fundamentalnego: kim jesteś w swojej najlepszej wersji?
To test, który pokazuje, na jakich wartościach i cechach zbudowana jest Twoja tożsamość. Dla jednej osoby będzie to wytrwałość, dla innej – poczucie humoru, duchowość albo wdzięczność. Często te cechy są tak naturalne, że… ich nie zauważamy. Ale to właśnie one stanowią naszą siłę, nasz rdzeń.
VIA jest stosowany w edukacji, coachingu, terapii, a nawet w programach rozwoju w organizacjach non-profit. Jego wyjątkowość polega na tym, że nie mówi Ci, jak masz żyć. On mówi: spójrz, co już w Tobie jest. I zacznij to świadomie wykorzystywać.
Dzięki VIA wiele osób zaczyna lepiej rozumieć nie tylko siebie, ale też swoje relacje, wartościowe wybory i źródła wewnętrznej siły.
Który test wybrać?
Jeśli chcesz zrozumieć, jak najlepiej pracujesz, komunikujesz się, podejmujesz decyzje i organizujesz swoją rzeczywistość – wybierz Gallupa.
Jeśli chcesz poznać, co sprawia, że czujesz się sobą – autentycznie, prawdziwie, spójnie – sięgnij po VIA.
A najlepiej? Zrób oba. Bo jeden pokazuje Twoje skrzydła, a drugi – korzenie.
Gdy wiesz, kim jesteś – łatwiej zdecydować, gdzie iść
Znajomość własnych mocnych stron to nie fanaberia ani luksus dla ludzi „szukających siebie”. To fundament dobrej decyzji zawodowej. Dlaczego?
Bo nie wybierasz wtedy „jakiejkolwiek pracy”. Wybierasz sposób, w jaki chcesz być obecny w świecie. Zamiast dopasowywać się do stanowiska, zaczynasz szukać przestrzeni, gdzie Twoja energia ma sens i wartość.
Nie oznacza to, że życie stanie się nagle łatwe. Ale zmienia się coś kluczowego: przestajesz się rozdrabniać.
Pamiętasz Janka? Zrezygnował z miliona pomysłów nie dlatego, że z nich zrezygnował. On po prostu wybrał coś, co było naprawdę jego. Dziś prowadzi zajęcia szachowe w trzech szkołach. Nie zarabia jeszcze fortuny. Ale jak sam powiedział: „Pierwszy raz od dawna czuję, że robię coś, co naprawdę jest moje.”
Tego nie daje CV. To daje kontakt ze sobą.
A Ty – czy znasz swoje „dlaczego”?
Wyobraź sobie dwie osoby.
Pierwsza pracuje w świetnie płatnym miejscu, ale codziennie liczy minuty do końca dnia. Czuje się „poprawna”, ale wypłukana z sensu.
Druga zarabia mniej, ale jej praca ma smak, rytm i głębię. Wie, po co wstaje rano. Wie, co daje innym. I wie, kim jest, nawet gdy przychodzą trudne momenty.
Nie chodzi o to, że ta druga osoba ma „lepiej”. Chodzi o to, że działa w zgodzie ze sobą. Zna swoje mocne strony. Wie, jak je wykorzystywać. I wie, co wybiera.
Mocne strony to nie etykiety – to drogowskazy
Znasz to uczucie, kiedy jesteś w dobrym miejscu – i wszystko zaczyna się układać? Gdy ludzie chcą z Tobą pracować, bo jesteś naturalny. Gdy robisz coś i czujesz: „To jestem ja.”
To nie magia. To efekt tego, że działasz w zgodzie z tym, co w Tobie mocne, żywe i prawdziwe.
Nie musisz być mistrzem wszystkiego. Ale warto, żebyś znał(a) swoje „jedno coś” – jak jeż. Tę jedną rzecz, która daje Ci siłę, sens i wytrzymałość.
To może być Twoja empatia, umiejętność tworzenia rozwiązań, odwaga w trudnych sytuacjach, naturalna radość życia albo talent do porządkowania chaosu.
Niezależnie od tego, co to jest – masz to w sobie. Zacznij od jednego pytania: „Kiedy ostatnio czułem(-am), że działam naprawdę po swojemu?” Tam jest trop. Tam jest początek drogi.


