Ufać sobie, to wierzyć w siebie, posiadać kontrolę. Dzięki temu czujemy się pewni siebie, znamy swoją wartość, mamy dobre zdanie o sobie i przeświadczenie, że damy radę w obliczu niespodziewanych zdarzeń. Akceptujemy sytuacje, na które nie mamy wpływu. Jak widać zaufanie do siebie to bardzo ważny i złożony aspekt naszej psychiki. Warto z pomocą terapeuty lub autoterapii odnaleźć jego źródła.
W badaniu “Ciemna czwórka wśród kobiet”(1) zauważyliśmy, że zaufanie ankietowanych do samych siebie jest wysokie, jeśli nie mają silnego stresu lub depresji. Prawie 55% kobiet biorących udział w badaniu odpowiedziało, że ma wysoki poziom zaufania, nie mając objawów depresyjnych. Natomiast tylko 25,81% respondentów ma wysoki poziom zaufania przy podejrzeniu umiarkowanego stanu depresyjnego, a 20,59% przy podejrzeniu ciężkiego stanu depresyjnego. Pytanie, czy stan średniej lub ciężkiej depresji wynika z wcześniejszego spadku zaufania do siebie, czy odwrotnie? Tego nie jesteśmy w stanie stwierdzić z wyników badań, ale widzimy, że te zjawiska się łączą. Z praktyki terapeutycznej możemy zdecydowanie powiedzieć, że ma to bezpośredni związek.
Badanie amerykańskie (2) potwierdza hipotezę, że poczucie własnej wartości oparte na zewnętrznych źródłach ma konsekwencje dla zdrowia psychicznego. Dr Jennifer Crocker, psycholożka z Instytutu Badań Społecznych Uniwersytetu Michigan po przeprowadzeniu trzech ankiet w ciągu roku na 600 studentach, doszła do wniosku, że ci, którzy budują swoją samoocenę na tym co myślą inni, a nie na swojej wartości, mogą ponieść wysoką cenę psychiczną i fizyczną. Tacy respondenci zgłaszali większy gniew, stres, problemy w nauce, konflikty w związkach, uzależnienie od alkoholu i narkotyków oraz zaburzenia odżywiania. Ankietowani, których zaufanie do siebie było oparte na źródłach wewnętrznych, takich jak chęć bycia osobą, która dobrowolnie czyni dobro lub podąża za ideałami, okazali się mniej zestresowani, lepiej radzący sobie w życiu. Nie skupiali się na osiąganiu świetnych ocen, tylko na wartościach własnego życia, a to paradoksalnie pozwalało im osiągać najlepsze wyniki.
Jak w takim razie postrzegać życie w pozytywnym świetle, które w żadnym razie nie jest wolne od trudności? Jak się z nim mierzyć? Jak stawiać czoła swoim lękom? Jak podejmować ryzyko swoich decyzji? Odpowiedź jest prosta. Zaufać sobie. Jednak w rzeczywistości jest to jeden z trudniejszych i bardziej złożonych procesów do przepracowania. Często wpadamy w pułapkę błędnego koła, bo kiedy mamy małą pewność siebie, to wręcz niemożliwe staje się uwierzenie, że posiadamy kompetencje pozwalające zaufać sobie. Do tego dochodzi czarnowidztwo oraz katastrofizacja prowadzące do samospełniającej się przepowiedni. Z poziomu nieufności prościej uchwycić komunikaty pesymistyczne. Brak wiary powoduje przepuszczanie okazji, zminimalizowanie szans, które daje nam życie. Opisane działania powodują pogłębianie się braku pewności siebie oraz wdrukowanie do naszej psychiki przekonania, że nie posiadamy cech pewnych siebie ludzi. A to wszystko może bardzo szybko i wręcz niezauważalnie doprowadzić do stanów depresyjnych.
Na szczęście jak to zostało wyżej napisane, to tylko nasze przekonanie. Mózg jest na tyle plastyczny, że wystarczy zmienić styl myślenia, aby od nowa stawiać życiu czoła z odwagą i ufnością. Nie stanie się to z dnia na dzień. Warto jednak pracować nie tylko nad polepszeniem, ale przede wszystkim nad uzdrowieniem własnych emocji, wartości i przekonań. Zaufanie do siebie, to coś, co czuje się głęboko w środku, co pozwala poczuć się naprawdę szczęśliwym. To przeświadczenie, że nasza wartość jako człowieka nie spada w sytuacji, gdy gospodarka jest w recesji, gdy nie znajdziemy miłości czy stracimy pracę. Warto o tym pamiętać, ponieważ społeczeństwo nadal opiera szczęście osoby na dobrobycie materialnym. A tak naprawdę niewiele jest rzeczy, które musimy zdobyć. Najcenniejsze mamy w sobie.
W takim razie co możemy zrobić, aby zaufać sobie? Jeśli czujemy, że jest to dla nas wyzwanie i nie wiemy od czego zacząć, warto zgłosić się do doświadczonego terapeuty. Dzięki terapii lepiej poznajemy samych siebie, wdrażamy i utrwalamy nowe umiejętności. Należy wziąć pod rozwagę takie rozwiązanie, bo nie zawsze praca z samym z sobą przyniesie pozytywne rezultaty.
Zacznijmy od tego, że zdrowa wiara w siebie nie ma nic wspólnego z byciem aroganckim, zarozumiałym, narcystycznym czy przesadnym. Koniecznym jest pogodzenie z własnymi słabościami. Walcząc ze swoimi wadami, tylko je wzmacniamy. Pierwszym krokiem do zapoczątkowania zmian jest uświadomienie sobie, czego nie lubimy w nas samych, w naszym życiu i akceptacja tego. Dopiero wtedy będziemy gotowi do pierwszego kroku w kierunku przemiany (o ile będziemy czuli taką potrzebę!). Unikajmy narzekania i robienia z siebie ofiar, bo to są dwaj bezwzględni wrogowie pewności siebie. Bądźmy odpowiedzialni za swoje emocje. Od czasu do czasu powinniśmy zadać sobie pytania: co nie działa, co robimy źle? Skierujmy uwagę na rozwiązania, a nie na problem, pamiętając, że nie na wszystko mamy wpływ. Nie rozdrapujmy przeszłości, tylko bądźmy w teraźniejszości. Perfekcjonizm może paraliżować i prowadzić do wypalenia. Dlatego też, pozwólmy sobie na błędy. Trzymajmy się z dala od sztywnych wzorców myślenia, a otwórzmy się na nowe możliwości. Doceniajmy negatywne doświadczenia, bo one czegoś nas uczą i wzmacniają naszą rezyliencję. Bądźmy selektywni w wyborze osób, z którymi chcemy spędzać czas, bo oni mają duży wpływ na nasze życie. Odnajdźmy najgłębsze wartości, potrzeby i postępujmy zgodnie z nimi. Jeśli tak nie zrobimy, to jest duże ryzyko, że będziemy postępować tak, jak chcą inni. Nauka mówienia “nie” jest potrzebna do realizacji swoich celów oraz do rozwijania asertywności. Żeby utrzymywać na stałym poziomie zaufanie do siebie i nie popaść w marazm ważne jest robić co się kocha i rozpala w nas entuzjazm. Pracujmy także nad emocją lęku, która bardzo szybko potrafi nadwyrężyć naszą pewność i wiarę w siebie. Nie dajmy się zamknąć w podstępnym więzieniu o imieniu strach. Nie unikajmy tego czego się boimy, tylko otwórzmy się na nowe doświadczenia. Doceniajmy małe osiągnięcia, bo to spowoduje poczucie większej skuteczności, napełnienie się pozytywną energią. Dzięki temu nie poddamy się przy pierwszej przeszkodzie, przy pierwszym potknięciu. Są to bardzo ważne kwestie, przed którymi warto się zatrzymać na dłużej. Po przepracowaniu ich, pojawi się poczucie, że poradzimy sobie w przyszłości, jaka ona by nie była. Damy radę!


