Na wstępie wyjaśnię czym jest dla mnie srołczing. To jest najprościej ujmując coraz bardziej powszechny pseudocoaching, który z prawdziwym, solidnym coachingiem nie ma nic wspólnego. Istnieje przez to wielkie niebezpieczeństwo dla klienta. Niestety osoby oferujące srołczing reklamują go jako COACHING. Mają do tego jak najbardziej prawo, tak samo jak mają prawo nazywać się coachami czy trenerami. W Polsce zawód coacha nie jest uregulowany żadną ustawą. Dlatego też, mamy taki ich wysyp. Tak naprawdę każdy może się nim nazwać nie posiadając skończonego nawet jednego kursu. Chciałbyś trafić na kogoś takiego? Chciałbyś stracić kasę i swój cenny czas u srołcza, który nawet na temat coachingu nie przeczytał ani jednej książki? Nie mówiąc już o ryzyku zaszkodzenia samemu sobie i w gratisie otrzymania pozwolenia na takie emocje jak rosnąca frustracja czy wkurzenie…
Zastanawiasz się może skąd pojawia się w niektórych kręgach towarzyskich prześmiewczy stosunek do coachingu i ogólne umniejszanie mu zasług i skuteczności? Ja już to skapowałam po obejrzeniu szkolenia jednego srołcza. Oto jego słowa: “wystarczy chcieć”, “szczęście to stan umysłu”, “pozytywne myślenie to lek na każdy problem”, “wystarczy, że zamarzysz, a się spełni”, “w tobie są ukryte odpowiedzi na pytanie jak z pucybuta stać się milionerem”, “nauczę cię tańca, który uwolni twoje zblokowane talenty”. Mogłabym tak jeszcze długo… Chyba nie uwierzyliście w te bzdury?! Wiadomo, że trzeba też brać pod uwagę standardy i co komu w duszy gra. Jednak nie daj się nabrać, szukając czegoś na wysokim poziomie.
Osoby uprawiające pseudocoaching robią niedźwiedzią przysługę dobrze przygotowanym, wykształconym coachom. Sporo ludzi kojarząc bardziej sroaching, często uważa, że im nikt nie musi mówić, jak mają żyć, że nie dadzą się zmanipulować, nie potrzebują konsultacji, analizy własnego “ja”. I to na dłuższą metę jest przykre, że takie nieprawdziwe przekonania funkcjonują w społeczeństwie. Z drugiej strony nie ma się co dziwić. Niestety nie mamy magicznej różdżki, aby ukrócić proceder srołczingu. Mamy natomiast wiedzę, którą chętnie się podzielimy, jak w takim razie dobrze wybrać coacha z morza ofert.
Zdecydowanie ważne jest branie pod uwagę wykształcenia i doświadczenia coacha. Uwaga! Nie sugeruj się długą listą ukończonych kursów. W świecie on-line można zakupić za nieduże pieniądze kurs w pdf-ie i dostać dyplom jego ukończenia oraz zaświadczenie MEN. Czy te papierki przekładają się na jakość zdobytej wiedzy? Szczerze wątpię… Dla porównania, my supportersi, aby otrzymać certyfikat, ukończyliśmy 2 letnią, profesjonalną szkołę coachingu i terapii integralnej. Zdaliśmy w sumie trzy egzaminy praktyczne i dwa teoretyczne. Za nami ponad 430 godzin nauki. Wychodzimy z założenia, że praktyka czyni mistrzem i dlatego też ćwiczenia traktujemy priorytetowo. Do tego, aby móc zaistnieć w zakładce eksperci na stronie www.supporters.pl i pracować z ludźmi musieliśmy odbyć 300 godzin pracy 1 na 1 z klientami. Przeszliśmy własne procesy, poddajemy się regularnie superwizji oraz doszkalamy. Oczywistym jest, że pseudocoach nie zawraca sobie głowy takimi bzdetami…
Kolejną ważną kwestią w wyborze coacha jest jego znajomość technik i narzędzi. My supportersi znamy przynajmniej sto technik, w których czujemy się naprawdę dobrze. Wiemy, jak je zastosować w pracy z konkretną osobą. Posiadamy umiejętność aktywnego słuchania, wychwytywania niuansów, “zawieszania” własnych osądów oraz skupiania się przede wszystkim na rozwiązaniach. Używając sprawdzonych metod, mamy gwarancję, że przynoszą klientowi wymierne rezultaty. Ważna jest także etyka zawodowa i my ją przestrzegamy. Podchodzimy indywidualnie, z szacunkiem do klienta oraz zachowujemy tajemnicę zawodową. Można nam zaufać w 100%. Nie bez znaczenia w wyborze coacha są także opinie, komentarze i referencje na jego temat.
Jak rozróżnić wykształconego coacha od samozwańczego? Ten prawdziwy NIGDY Ci nie powie co musisz lub powinieneś zrobić. Nigdy nie przedstawi Ci gotowego rozwiązania oraz nie oceni Twojego postępowania. Jeśli jest inaczej, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że trafiło się do srołcza. Prawdziwy coach na sesji jest jak terapeuta i poprzez zadawanie odpowiednich pytań ma doprowadzić klienta do podjęcia samodzielnych decyzji, zmian w zachowaniu, czy w odkrywaniu nowych zasobów. Pomaga uporządkować przyszłość, plany, cele oraz zrozumieć osobowość i potencjał klienta.
Na koniec dorzucę jeszcze, że największy błąd jaki popełniają celebryci i media to rozpowszechnianie nieprawdziwej informacji o tym, że mówca motywacyjny ze sceny czy dla korporacji lub influencer z mądrościami to coach. Tak nie jest i chcę to bardzo wyraźnie podkreślić. Podsumowując, wiele osób czuje, że może wspierać innych na drodze do sukcesu osobistego czy zawodowego i dlatego wierzy, że posiada niemal wrodzone cechy doskonałego coacha. Z pewnością niektórzy z nich je posiadają, ale bez odpowiedniej edukacji, niech lepiej pseudocoachują ciocie i kuzynów przy niedzielnym obiedzie. Prawdziwy coaching z krwi i kości niech zostawią profesjonalistom. To tyle w temacie.


